Uroczyste poświęcenie nowej figury bł. Edmunda Bojanowskiego w kościele św. Mikołaja w parafii w Krobi. Dzieło wykonał dla nas artysta rzeźbiarz Michał Niedźwiedź z synem Franciszkiem (z Rogoźna).
Edmund Wojciech Stanisław urodził się 14 listopada 1814 roku we wsi Grabonóg w Wielkopolsce. Kolejne ważne miejsca w jego życiu to Gostyń i Święta Góra. Sanktuarium z cudowną Świętogórską Różą Duchowną i Pietą było szczególnie przez niego umiłowane. Drogim jego sercu miejscem było także Płaczkowo w parafii Dubińskiej, gdzie pobierał pierwsze nauki i skąd wyjechał w 1832 roku na studia. Kolejne miejsce to Wrocław (1832-1836) i Berlin (1836-1838), gdzie młodość i studia określały czas intelektualnych fascynacji. Właśnie tam coraz lepszą literacką i językową pasję przerwała diagnoza: gruźlica.
Jego życie, zakotwiczone w konkretnych realiach rodziny i narodu, było wypełnione zatroskaniem o człowieka i o Boga w głębi dusz ludzkich. Było ciągłym nadsłuchiwaniem głosu Boga, który prowadził go ścieżkami świętości, a której piękno odkryto dla ludzi świeckich dopiero po Soborze Watykańskim II.
Edmund Bojanowski założył pierwszą wiejską ochronkę w Podrzeczu w 1850 roku, opartą na swojej metodzie wychowawczej. W 1856 roku otwarto nowicjat dla kandydatek ochronkowych w Jaszkowie. Bojanowski stawiał na miłość wzajemną, prostotę życia i posłuszeństwo. Był kierownikiem duchowym, doradcą i przyjacielem ochroniarek. W 1861 roku posługa służebniczek przekroczyła granice zaboru pruskiego. Bojanowski pragnął zostać kapłanem i w 1869 roku wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, ale choroba uniemożliwiła mu osiągnięcie celu. Zmarł na gruźlicę w Górce Duchownej.
Jego życie było pełne troski o człowieka i Boga w głębi dusz ludzkich. Edmund Bojanowski nadsłuchiwał się głosu Boga, który prowadził go ścieżkami świętości. Piękno tej ścieżki odkryto dla ludzi świeckich dopiero po Soborze Watykańskim II. 13 czerwca 1999 roku papież Jan Paweł II ogłosił Edmunda Bojanowskiego błogosławionym, dając Go jako wzór zarówno dla świeckich jak i dla osób konsekrowanych.
Zdjęcia Łukasz Wajnert



















